Od dwudziestu lat obserwuję ludzi, którzy codziennie chodzą do pracy. Nie popadnę w przesadę, jeśli napiszę, że zdecydowana większość z nich nie posiada pracy, która ich PASJONUJE. Przeciwnie, moje rozmowy z innymi obfitują w opowieści o zawodowych zmaganiach, nudzie, o stresie w różnym stopniu nasilenia, braku docenienia, denerwujących współpracownikach, szefach i klientach, na których nie mogą już patrzeć, o codziennej rutynie, marzeniach, żeby coś się zmieniło i braku perspektyw na zmianę. Czy coś robią, żeby się zmieniło? Najczęściej nie. Ponieważ albo nie wiedzą, co i jak mieliby zrobić, albo wiedzą, ale… boją się. Zmiana mogłaby ich zbyt wiele kosztować, zbyt daleko już zaszli, mają zobowiązania, dzieci, kredyty, nie mają żadnych oszczędności…

Ale przede wszystkim, ich pragnienie zmiany jest mniejsze od lęku przed ryzykiem.

Owszem, znam również takich, którzy mieli to szczęście i pracę marzeń znaleźli. Po tych ludziach widać, że praca przynosi im autentyczne zadowolenie i spełnienie. Daje (a nie zabiera!) dużo pozytywnej energii. Choć nie znaczy to, że nigdy nie przeżywają kłopotów i nigdy się nie stresują.

Często słyszę, jak ludzie żartobliwie przedstawiają swoją pracę jako walkę – do obiadu z głodem, po obiedzie z sennością. Najgorsze, że to nie żart! Może to brzmieć śmiesznie, ale stres albo nuda w pracy skazują człowieka na takie właśnie męki.

Ktoś może słusznie zauważyć, że nie można budować opinii o świecie na podstawie tylko własnych obserwacji. Zgoda. Dlatego właśnie przedstawiam wyniki profesjonalnych badań, które je potwierdzają.

Co mówią badania?

W latach 2011-2012 Instytut Gallupa z Waszyngtonu przeprowadził ósmą już edycję badania dotyczącego poziomu zaangażowania i motywacji wśród pracowników (State of the Global Workplace, Gallup, 2013). Badanie objęło 1,4 mln zatrudnionych w niemal 50 tysiącach organizacji i firm działających w 49 różnych gałęziach gospodarki w 34 państwach świata. Od lat 90-tych Instytut objął badaniem już łącznie 25 mln ludzi z niemal wszystkich państw świata. To naprawdę wystarczająco dużo, żeby wyrobić sobie miarodajną opinię.

Raport nie pozostawia złudzeń – średnio na świecie tylko 13% pracowników (w Polsce 17%) jest aktywnych i zmotywowanych w swojej pracy! Reszta jest albo „tylko” niezaangażowana (pracują na pół gwizdka, zabijają czas na różne sposoby, unikają wykonywania telefonów do klientów, odkładają na później), albo „aktywnie niezaangażowana”. Aktywnie niezaangażowani działają na szkodę pracodawcy, demotywują innych, zabierają czas przełożonym i kolegom, są kontrproduktywni, obniżają jakość produktów, a nawet przejawiają wrogość w stosunku do swoich organizacji i przełożonych. Co gorsza, na świecie średnio tych ostatnich jest aż dwukrotnie więcej niż zaangażowanych.

Poniższy wykres pokazuje sytuację w Polsce. Jest lepiej niż średnio na świecie, ale nie jest dobrze. Jak widać, rzesza potencjalnych czytelników mojego bloga jest ogromna! 🙂

Autorzy raportu skupili się na ekonomicznych aspektach tego zjawiska. Dowiedli (nie oni pierwsi), że to, jakich pracowników dana firma zatrudnia, przekłada się wprost na jej wyniki finansowe. Nawet w czasie recesji firmy z zaangażowanymi pracownikami radzą sobie znacznie lepiej niż pozostałe. Ponadto, zaangażowani pracownicy zarabiają średnio ok. 2,5 razy więcej niż niezaangażowani.

Jak wyglądało badanie?

Na podstawie ok. 20 lat doświadczeń z tym tematem, Gallup wypracował dwanaście pytań, które zadaje badanym. Są to pytania dotyczące bardzo intuicyjnych i podstawowych – wydawałoby się – spraw związanych z pracą.

Pytano o to, czy pracownik wie, czego się od niego oczekuje, czy ma właściwe narzędzia, czy ktoś go docenia i dba o jego rozwój. Zadawano pytania również o to, czy pracownik czuje, że ma szanse robić to, w czym jest najlepszy. A także, czy misja firmy powoduje, że jego praca jest ważna. Pada nawet pytanie o  przyjaciela w pracy. Za to ani jedno nie dotyczy wprost wynagrodzenia. Tak jakby pieniądze nie były wśród dwunastu najważniejszych elementów decydujących o zaangażowaniu w pracę. Po kilkunastu latach pracy mogę potwierdzić, że coś w tym jest. Źle wynagradzany pracownik w końcu odejdzie. Jednak jeśli jest to praca jego marzeń (poza wynagrodzeniem), zrobi to w ostateczności. Natomiast nawet największe pieniądze nie spowodują, że coś, co go nudzi, wzbudzi w nim entuzjazm. Po prostu będzie lepiej udawać.

A propos, skoro tylko 17% pracowników w Polsce jest naprawdę zaangażowanych, to rozejrzyj się po swojej firmie – gdzieś muszą być ci, którzy udają 🙂

Wracając do raportu, Gallup przedstawia rekomendacje dla firm, jak zmienić tę fatalną sytuację. Są to rady dla właścicieli i szefów, czyli traktują problem z punktu widzenia organizacji. Sądzę jednak, że wielu szefów kombinuje każdego dnia, jak poprawić nastawienie do pracy swoich pracowników. Najwyraźniej jest to dość trudne zadanie. Rady Gallupa nie zadziałają w wielu wypadkach, jeśli nie uleczą źródła problemu, nie naprawią fundamentalnego błędu:

niewłaściwa osoba w niewłaściwym miejscu.

Żeby codziennie, przez ok. 230 dni w roku, przez wiele lat pracownik dawał z siebie dużo i robił to z radością, nie wystarczy nawet najlepiej zarządzana organizacja. Taki „niewłaściwy” człowiek będzie niewątpliwie swoją firmę doceniał, szefów szanował i generalnie będzie firmie dobrze życzył. Ale skrzydeł nie dostanie, ponieważ organizacja i zarządzanie to nie są wszystkie zmienne (chociaż BARDZO WAŻNE). Jeśli ktoś pragnie pracy twórczej, to nigdy nie będzie szczęśliwy w odtwórczych zajęciach, choćby miał szefa-anioła. Z kolei ktoś, kto pragnie kontaktu z ludźmi, nie znajdzie spełnienia pracując w izolacji.

Oczywiście elementem zarządzania jest również dobór właściwych osób do pracy, ale bądźmy szczerzy – ludzie naprawdę potrafią udawać, że są „właściwą osobą”. Moi znajomi i przyjaciele robią to z sukcesami od wielu lat. Udają nawet przed sobą! Ktoś musi zatem ponosić negatywne konsekwencje tego niewłaściwego wyboru. Kto? Na pewno pracodawcy, jak wynika z raportu Gallupa, a przede wszystkim oni sami.

Wracając znowu do raportu, wynika z niego czarno na białym, że znacząca większość (na świecie średnio 87%) ludzi nie wykonuje pracy, która jest dla nich spełnieniem marzeń. A więc z badań wynika, że – jakkolwiek źle to nie zabrzmi –

statystycznie mamy znacznie większą szansę, że nie wykonujemy właściwego dla nas zawodu lub nie pracujemy we właściwym dla nas miejscu.

Może i nie mamy pełnego wpływu na wszystko (np. na wybór kierownictwa naszej organizacji itp.). Mamy jednak wpływ na obszar, którym się zajmujemy i na wybór firmy czy instytucji, w której pracujemy lub którą tworzymy. Decydujemy sami, o czym codziennie czytamy i czego się uczymy. I warto z tego wyboru skorzystać jak najszybciej, bo życie mija. Nie myślmy, że zaczniemy żyć naprawdę dopiero na emeryturze, kiedy uwolnimy się od nieznośnej lub zwyczajnie nudnej (nudnej dla nas) pracy. Raczej próbujmy doprowadzić do tego, żeby nam się chciało pracować do końca życia.

Czytaj dalej: Co to właściwie znaczy idealna praca?